Misja wykonana

Kiedy jeszcze pół roku przed naszym wyjazdem oznajmiałyśmy ludziom, gdzie i po co jedziemy, ich reakcje były mieszane. Od radości z tak niesamowitej możliwości wyjazdu, po kategoryczne zabranianie i posiadanie wszelkich zastrzeżeń co do naszych planów. Jednak było jedno pytanie wspólne wszystkim osobom, które dowiedziały się, gdzie chcemy jechać. Abchazja – gdzie to jest?

 

2017-08-23 08.10.03 1

2017-08-23 08.22.59 1

W sumie to pytanie nie powinno nikogo dziwić, bo takiego państwa oficjalnie nie ma. Ten teren tak na prawdę jest separatystyczną częścią Gruzji (patrząc z Polskiej perspektywy). Jednak dla ludzi tam zamieszkujących jest to od 1992 roku praktycznie niepodległa republika. Może zdawałoby się, że te polityczne sprawy nie są takie ważne, ale często dla Abchazów stanowią przedmiot codziennych rozmów oraz centrum zainteresowań.

To była jedna z pierwszych rzeczy, która nas zaskoczyła podczas pobytu w tamtym miejscu. W trakcie pierwszych zajęć tematycznych, kiedy dzieci miały ozdobić kamienie czymś „swoim”, czymś co je reprezentuje, większość narysowała Abchazką flagę. Lokalny patriotyzm? Gdy dzieci wieczorem wróciły już do domów, postanowiłyśmy spytać się o to księdza (Polaka zresztą), co sądzi o rysunkach dzieci. Trudno było słuchać o tym, że w tym społeczeństwie sprawy związane z wojną, która odbyła się w latach 90. są wciąż aktualne. Trudno wśród ludzi o szczerość, a dane słowo tak naprawdę nic nie znaczy. Dlatego powinno się na to wszystko machnąć ręką i nic z tym nie robić?

2017-08-23 08.20.52 1_20170823204841191

 

2017-08-23 08.18.21 1

 

2017-08-23 08.12.15 1

Nasza siódemka dziewczyn była zupełnie innego zdania. Podwinęłyśmy rękawy (nawet dosłownie) i ruszyłyśmy do pracy. Przed nami było 10 dni półkolonii, w trakcie których chciałyśmy zrealizować jak najwięcej. Naszym tematem było „Ku zaufaniu”, a za motyw przewodni wybrałyśmy wspólne budowanie małej makiety domu, która stanęła w sali, gdzie odbywały się zajęcia. I tak każdego kolejnego dnia przybywał nowy element budowy – okno, drzwi, dach… Miały one związane ze sobą głębsze, merytoryczne znaczenie. Na przykład w dniu, w którym kładliśmy fundamenty, rozmyślaliśmy nad tym co jest ważne w naszym życiu. Zazwyczaj nasze wspólne rozważania opieraliśmy na wybranym fragmencie Pisma Świętego – konkretnej przypowieści, bądź postaci Biblijnej. Warto jednak zaznaczyć, że, choć wszystko odbywał się przy katolickiej parafii, to jednak nie były rekolekcje, ani nawet wyjazd ewangelizacyjny. Przybyłyśmy tam po prostu, aby pobyć z tymi dziećmi i pokazać im, że jest coś więcej, że ktoś naprawdę się nimi interesuje.

2017-08-23 08.20.06 1

 

2017-08-23 08.16.52 1

 

2017-08-23 08.17.35 1

 

2017-08-23 08.16.05 1

Jednak trzeba pamiętać, że uczestnicy to przede wszystkim dzieci i smęcenie cały dzień na poważne tematy, nawet nie wiadomo jak ciekawe, bądźmy szczerzy, po prostu by ich zmęczyło. Dlatego miałyśmy przygotowane dla nich przeróżne zajęcia. Do południa dzieci latały najczęściej pobrudzone od stóp do głów farbą, albo rozmyślały jak poprawnie złożyć origami. Potem następował nieco konkretniejszy wysiłek umysłowy – lekcja angielskiego (którą z reszką prowadziła Ela). W dalszej części dnia na zmianę śpiewaliśmy, oczywiście po rosyjsku, a potem tańczyliśmy ułożony przez Karolinę układ zumby do „Despacito”. Od czasu do czasu w planie pojawiły się też wycieczki, a jedną z nich zorganizowały nawet same dzieci. Był to krótki spacer po Suchumi (mieście, w którym odbywał się obóz), podczas którego goście z Polski mogli zobaczyć choć kawałek stolicy Abchazji.

2017-08-23 08.06.39 1

 

2017-08-23 07.45.43 1

A co działo się, gdy uczestnicy wracali już do swoich domów na kolację? Opiekunowie brali kremy z filtrem i smażyli się na słońcu? Niekoniecznie. Zazwyczaj wtedy zakładałyśmy rękawice robocze i szłyśmy pomagać przy lokalnym kościele, który był zaraz obok budynku, w którym odbywała się kolonia. Dlatego teraz pielenie ogrodu, czy też malowanie ławek w kościele nie jest dla nas straszne. Czasem jednak zdarzało się, że akuratnie nie było nic do roboty i rzeczywiście szło się odpocząć na plażę. A odpoczywać naprawdę było po czym.

2017-08-23 08.21.39 1

 

2017-08-23 08.04.54 1

 

2017-08-23 08.13.30 1

 

2017-08-23 07.56.39 1

Wiele rzeczy nas bowiem tam zaskoczyło. Nie tylko rysowanie abchazkich flag na kamieniach przez dzieci. Warto zaznaczyć, że nasza dwójka nie miała okazji zetknąć się wcześniej z typowym sowieckim klimatem. Dlatego zwykła podróż marszrutką już była dla nas niezłym szokiem. Kiedy na szerokości dwupasmowej drogi jadą nagle trzy auta, a pomiędzy nogami innego pasażera plącze się kura – naprawdę można dostać szoku kulturowego. Jednak osobiście dla nas pozytywnym zaskoczeniem na pewno był dzień zakończenie kolonii. Kiedy niektóre dzieci podchodziły do nas ze łzami w oczach. „Dziękujemy, żeście nas przyjęli.” – to najczęściej mówiły zaraz po żądaniu zapewnienia, że jeszcze tu kiedyś wrócimy z Polski.

2017-08-18 07.22.38 1

Podczas tego wyjazdu niewątpliwe pomogłyśmy nie tylko tym dzieciom, ale przede wszystkim sobie. Wiele można było się nauczyć oraz docenić to, o czym się często zapomina. Że naprawdę tak nie wiele potrzeba, aby zrobić choć trochę dobra na tym świecie. Czasami po prostu jeden uśmiech może dać ogromną nadzieję drugiej osobie.

EJ

Opublikowany w Inne

6 thoughts on “Misja wykonana

  1. DZIEWCZYNY JESTEŚCIE WIELKIE. Na ręce Karolinki składam dla Was podziękowanie i swój podziw. Dałyście nam piękne świadectwo, lekcję, radość i dumę . Sprawiłyście radość dzieciom z dalekiej Abchazji . Udowodniłyście, że oprócz zła , brzydoty i tragedii , istnieje dobro,piękno i szczęście. Z pewnością wielu dorosłych Abchazów obserwowało Wasze szlachetne uczynki i przez to spoglądało w stronę „Pana, który stworzył niebo i ziemię”.
    Niech Wam Bóg błogosławi na każdy dzień Waszego życia. Nie ustawajcie w tym co zaczęłyście. Pozdrawiam serdecznie. E.G.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.